~ Clary ~
Szliśmy wspaniałym korytarzem pełnych obrazach. Izzy mi powiedziała, że wszystkie pomieszczenia są zasilane runicznymi kamieniami ( What this !? ), dzięki czemu jest energia w całym Instytucie. Wciąż nie mogę uwierzyć że to wszystko dzieje się naprawdę. Anioły , demony, wilkołaki , wampiry...
- Już jesteśmy - z rozmyślań wyrwał mnie głos brunetki.
Staliśmy przed pięknymi drewnianymi drzwiami z dwoma skrzydłami. Isabelle lekko naparła na nie , by je uchylić.
A tego co było za zdobionym skrzydłem się nie spodziewałam.
Pomieszczenie było wielkości połowy St.Xavier*. Wszędzie mieściły się książki. Z pięter naliczyłam 7. Pod panoramicznym oknem mieściło się dębowe biurko za którym zasiadał mężczyzna na ok. 50 lat, szpakowate włosy , a wszystko dopełniał popielaty garnitur.
- To jest Hodge - Szepnęła brunetka.
Koło zabytkowego birka stał dwumetrowy posąg anioła trzymającego w dłoni kielich i miecz.
Razem z Isabelle zeszliśmy po schodkach prosto do celu naszej wycieczki.
- A więc to nasza śpiąca królewna. Sądziłam że będzie trochę .. - Dziewczyna o blond włosach do ramion i piwnych wchodzących w brązowy kolor www oczach patrzyła się na mnie jak na zarazę - .. ładniejsza ?
- Zazdrościsz , że raz w życiu nie jesteś w centrum uwagi?
- Przestańcie - przemówił siwiec - Isabelle , Victoria , możecie już iść.
- Co ?! Przecież...
- Przecież co ?
Iz fuknęła niezrozumiale i poszła.
- Mam nadzieję, że długo tu nie zabawisz , rudzielcu - Victoria przez chwilę sztyletowała mnie wzrokiem po czym dumnie i z gracją kota wyszła.
- Przepraszam za Vee , ona zawsze jest wrogo do wszystkich nastawiona. Widzi w tobie zagrożenie , bo nie jest w centrum , i Jace jeszcze bardziej zaczął ją lekceważyć. Ze względu na ciebie.
- Mnie ? - spytałam zdezorientowana.
- Wypytywał się o ciebie... Ale to nie jest ważne - wywiercał swym spojrzeniem moją twarz - jesteś strasznie podobna do Jocelyn...
- Skąd pan zna moją mamę ?! - stałam się lekko przestraszona.
Na twarzy Hodge'a pojawiło się zdziwienie, przerażenie , i ... nadzieję ?
- A więc naprawdę uciekła ... Też bym po tym wszystkim uciekł - skąd on zna moją mamę ?...
- Skąd pan ją zna ?! Co się tu dzieje ?! ...
- Clary , spokojnie , wszystko ci opowiem. - Dopiero z bliska spostrzegłam wielką sztamę przecinającą lewą (?) stronę jego twarzy.Ten człowiek wydawał się wart mojego zaufania... Ale czy na pewno człowiek ?
- Czekam - powiedziałam siadają na bardzo wygodnym fotelu.
- A więc tak. Na pewno się zastanawiasz kim jesteśmy . - bardziej stwierdził niż zapytał.
- ...Tak ? - Niepewnie zapytałam ?
- A więc zacznę od początku. Ponad tysiąc lat temu na ziemi panował zamęt spowodowany demonami. Wtedy to Jonathan , pierwszy Nocny Łowca wezwał anioła Razjela prosząc go o pomoc. Anioł dał kielich który był napełniony jego krwią, dzięki której każdy kto z niego wypije stanie się pół aniołem, miecz który sprawia że ten kto trzyma rękojeść mówi samą prawdę choćby tego nie chciał i lustro - Jezioro Lynn z którego ten kto spróbuję wody, umrze rychłą śmiercią.
W tej chwili mam duży, duży mętlik !
- Rodzinny kraj nocnych łowców to Idris, a stolicą jest Alicante. Świat nocnych łowców nazywamy światem cieni.
- A co pan miał na myśli mówiąc,, Ja też bym po tym wszystkim uciekł " ?- Coraz większy miałam mętlik w głowie.
- Nie wiem czy powinienem był ci powiedzieć ... Twoja mama powinna Ci wszystko opowiedzieć. - dostrzegłam błysk współczucia w jego oczach. - I mów mi po imieniu, czyli Hodge. Hodge Starkweather. Gdy mi mówią per pan, czuje się starzej.
- Dobrze , Hodge. Proszę opowiedz mi. Cały ten czas byłam okłamywana przez moją mamę. Chcę poznać prawdę.
Błagam Hodge.
- No dobrze. Lepiej usiądź, jeszcze zemdlejesz.
Posłusznie usiadłam.
- Chcesz herbaty ?
- Tak. Dziękuję. - Dostałam herbatkę ziołową już po minucie.
- Zacznijmy od początku.
Już za młodu Jocelyn była zakochana w Valentine'ie. Dlatego w wieku 19 lat za niego wyszła. Joc nie nie zauważała jego , jak Valentine pragnął unicestwić Clave i podziemnych. Clave to coś w rodzaju... Szefów nocnych łowców . Clave obejmuje między innymi Konklawe ze wszystkich stron świata , konsul i przedstawiciele podziemnych - czarowników, faerie czyli wróżki i tym podobne , wilkołaki i wampiry. Nie zbaczając z tematu, Valentine chciał ich wszystkich zmieść z powierzchni ziemi. Uważał, że nocni łowcy są najważniejsi i są " królami" ziemi, a podziemni są tylko skazą. Tymczasem ona kilka miesięcy później zaszła w ciążę. A zgadnij kto był w łonie twej matki ?
- Jonathan...?
- Jonathan Christopher Morgenstern. Teraz to Fray. Tak ?
- Mhm.
- No dobrze. Podczas gdy twoja matka była w ciąży trzy miesiące, Valentine chciał zyskać rozejm z faerie. Wiedział, że wstrzykując Joc krew demona, tworzy potwora ze swojego dziecka, więc postanowił zapłodnić królową faerie, czym zyskał nie tylko wieczny rozejm, ale także silnego potomka.
- Moja mama o tym nie wiedziała? - Byłam zszokowana. Możliwe że mam przyrodnie rodzeństwo ?! Na dodatek starsze ?! A mama się na to godziła ?! I jeszcze na dodatek tego John miał w sobie krew demonów ?!
- Właśnie że nie wiedziała. Jocelyn żyła z nim nieświadoma zdrady Val'a. Gdy urodził się Jonathan, dwa miesiące później przyszła na świat córka Królowej i Morgensterna. Gdy twój brat miał pięć miesięcy, Joc ponownie zaszła w ciążę. Tym razem z tobą. W pierwszym miesiącu ciąży, twoja matka zauważyła zmianę w zachowaniu swojego męża. Krzyczał na nią, nie chciał jej dotykać, ani z nią nie rozmawiał jak na początku, późnymi porami wracał do domu. Raz się zakradła do piwnicy gdzie miał swoje własne laboratorium. Gdy tam weszła spostrzegła różne fiolki z miksturami, krew wampirów, wilkołaków i innych podziemnych. Miał także przykutego anioła do ściany. Wyglądał jak trup. Siedział w jednej pozycji, czyli podkulone nogi i schowane tam ręce i głowa. Skrzydła przestały być tak wyraziste i nieludzko piękne. Były wielkie i szarawe, brudne. Na osobnej półce były słoiki z krwią anioła i demonów. W biurku znalazła dziennik w którym znalazła notatki wykazujące jakie postępy robiła jego córka i swój pierworodny. Wtedy wszystko odkryła. Zdradę i jego plany. Dowiedziała się , że jej syn miał w sobie krew demona, a jej wstrzykiwał krew anioła, tak ja Celine, przyjaciółce Joc.
Gdy uciekła Valentine powiedział że umarła na polowaniu razem z tobą, a Jonathan został porwany, wywieziony do lasu i umarł na zimnie.
Słuchałam tego wszystkiego i nie mogłam się nadziwić. W sumie ja też bym uciekła od ... mojego ... OJCA. Boże, gdyby ktoś mi to powiedział tydzień temu wyśmiałabym go. A teraz ? Próbuję to sobie poukładać w głowie.
- Jak się nazywa moja przyrodnia siostra?
- ERIS.
Eris , Eris , Eris..... Już wiem ! W mitologii greckiej bogini zła, chaosu i niezgody.
- .... A skąd pan to wie ?
- Jocelyn była moją byłą uczennicą. Jedną z najlepszych uczennic jakie miałem razem z Celine i Stephen'em Herondale'ami, Valentine'm, i Maryse z Robertem Lighwood'ami. Byłem z nią blisko, taki starszy przyjaciel , któremu wszystko można wyznać.
- Mogę wrócić do domu ?
Hodge zamyślił się po czym powiedział słowa które utkwiły mi w pamięci :
- Jesteś nocną łowczynią, jak twoja matka. Chciałbym abyś rozpoczęła naukę jako nefilim. A także chciałbym spotkać twoją matkę. Nie widziałem jej dwadzieścia lat... - Nie dokończył , ponieważ w drzwiach biblioteki pojawiła się moja mama z Luke'iem.
- Oh córciu, tak żałuję, że nie ode mnie się wszystkiego dowiedziałaś.
Ta dam !! Oto kolejnya część tego rozdziału. Moji kochani nocni łowcy, niedługo zobaczycie perspektywę ........ Eris. !! ( Też was kocham ❤ ) To ... Na razie 🙋:***

* St. Xavier to szkoła malarska Clary 😉 Czekam na komentarze ❤
OdpowiedzUsuńSuper <3 czekam na next . 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję❤❤❤
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNext będzie w niedzielę ❤😉
OdpowiedzUsuń