- Usprawiedliwię cię... Albo przepiszę.
- Nawet nie próbuj! Ja nigdzie nie jadę!! I koniec kropka! - Krzyknęłam i wybiegłam. Jak ona mogła ?! Aż tak się niego przestraszyła ? Niedorzeczne!
Gdy doszłam do parku miałam dziwne uczucie, że ktoś mnie śledzi. Zaczęłam słyszeć kroki. Boję się. Przyśpieszyłam. Kroki też przyśpieszylły. Zaczęłam biec co tchu w nogach. Kroki słyszałam cały czas. Dodatkowo były głośniejsze. Poczułam przypływ adrenaliny i odwagi. Nie wiem jak. Powoli się rozchodziła po moim ciele. Wykorzystałam to i się gwałtownie odwróciłam. To co zobaczyłam przeraziło mnie. Stał trzy metry ode mnie jakiś srwór. Miał z pięć metrów wzrostu i był pokryty łuskami w kolorze zgniłej zieleni. Patrzył się mi prosto w oczy tymi wytrzeszczonymi oczami zabójcy. Powoli się do mnie zbliżał na stopach podobnych w połowie do aligatorów w połowie do ptaka zakończonymi ostrymi jak brzytwa pazurami. Stałam sparaliżowana . Z jednej strony byłam ciekawa czym jest , a z drugiej strony się go strasznie bałam. Nagle stanął w miejscu i wy pokazał grymas bólu i strachu. Złapał się za głowę i przewrócił si na trzęsących się nogach. Popatrzył się na mnie ze strachem. Czego się przestraszył, mojego wzroku ?. W tym momencie stała się druga niespodziewana rzecz. Znikąd pojawił się blondyn z przezroczystym , świecącym , długim na całą rękę mieczem. Co się tu dzieje!?! Złotooki rzucił się na leżącego potwora. Skoczył, wykonał, salto i w powietrzu przejechał wzdłuż linii kręgosłupa mieczem. Jak on to ... J-J-Jak ??... Łuskowaty aligatoro-ptak zaczął się trząść by potem zamienić się w popiół. Od nadmiaru myśli i strachu zaczynało mi być słabo. Nim zapadła ciemność zdążyłam poczuć silne ramiona, które mnie łapią.
*****
Zaczynałam mieć świadomość tego co się działo wokół mnie. Moja głowa bolała miłosiernie, na co się lekko skrzywiłam. Oczy wydawały się strasznie ciężkie, przez co nie mogłam ich otworzyć.
- To ta dziewczyna która się z tobą zderzyła, była śledzona przez eidolona i ciebie podsumując ? - głos należał do jakiejś dziewczyny.
- Tak. - Powiedział ... ten blondyn ?!
- O rzesz ! A co jeśli ona jest Nefilim ? - Orzywiła się dziewczyna.
Nefilim ?? A kto to ?? Kojarzę to słowo, tylko nie wiem skąd !
- Iz , naprawdę nie mam pojęcia. Jest taka możliwość, bo skąd mogła mnie widzieć, albo dlaczego ją śledził ten demon ... Razjelu !! Nie dość że mam problemy, które sam muszę wychować, to jeszcze ona !! Idę się przejść...
- Tylko nie wpadnij na kogoś ! - Krzyknęła chyba Iz.
Nie miałam już siły więc zasnęłam.
*****
Nie wiem ile czasu minęło , ale na pnewo za dużo jak na mnie. Postanowiłam w końcu otworzyć te cholerne oczy . Pierwsza próba. Nic. Druga próba. Dalej nic. Trzecia próba. Cholera. Czwarta próba. Bingo !! Lekko odchyliłam oczy., lecz szybko je zamknęłam przez światło z okna.
Gdy się już przyzwyczaiłam do słońca postanowiłam się rozejrzeć, bo na pewno to nie był sen, nie jestem w swoim ukochanym domu , i za chwilę mój brat nie wejdzie przez te drzwi i nie powie ,, Hej Clary ! to był żart ! pamiętaj że zbliżają się twoje urodziny !! też cię kocham ! ,, , choć w tej chwili to było to moje marzenie.
Kontynuując przeanalizowałam cały pokój, mogłam stwierdzić , że przypominał mój pokój.
Toaletka ( w moim domu toaletka to było moje stanowisko do malowania ) , dwuosobowe łóżko, szafa, stolik nocny i miękki puchaty dywan ( w domu miałam perski bez frędzli ).
Trochę dziwne, zwarzając na to , że tu gdzies mieszkał blondyn, który :
- gadał czym jestem , podczas gdy sam zabił w powietrzu jakiegos potwora.
-
- moja mama gdy się dowiedziała o nim, chciała mnie wywiesć z John'em na farmę Luke'a, a nawet mnie przepisać ze szkoły ! Absurd !
Z moich przemysleń wyrwało wtargnięcie pięknej brunetki. ( To jest Izzy xD ).
Brunetka popatrzyła się na mnie z lekkim zaskoczeniem, entuzjazmem i ciekawoscią. Może to przez mój wygląd. Cóż, nie codziennie spotyka się rudą z zielonymi oczami.
- Hej, jestem Isabelle , a dla przyjaciół po prostu Izzy lub Iz. - usmiechnęła się do mnie.
To ona rozmawiała ze złotookim.
- H-Hej. Clarissa , ale dla wszystkich Clary. - Posłałam jej słaby usmiech.
- Nie bój się . Możliwe że w tej chwili myslisz że zwariowałas. Niestety cię zawiodę. To wszystko się zdarzyło, istienieją demony, wilkołaki, wampiry , wróżki na które mówimy faerie i my , nocni łowcy. Najmodniej ubrani i najładniejsi - wyszeptała mi do ucha. - Więcej ci wyjasni Hodge. Nasz nauczyciel.
- Czy twój i tego blondyna ?
- Jace'a ? Tak . Tak to ten który cię sliedził , z którym się zderzyłas i z który na twoich oczach zabił demona.- uprzedziła mnie przed zadaniem pytania. - On nie jest pępkiem swiata, choć za niego się uważa. Jest jeszcze moi bracia Alec, Max, Jace to mój przyszywany brat, a także Victoria , Catherine, Liv , David i Patrick. Tylko my. Koniec gadania , idziemy, bo jeszcze się zagadam.
To nie było rozgadanie ?! Jak mnie nie zabiją, to ona mnie zabije gdy zacznie się rozkręcać.
Wstałam, na szczęscie w moich ubraniach, i wyszlismy. Ciekawe co teraz robi moja mama z Johnem...

- Pogoda wreście na moją korzyść - myślę z zadowoleniem. Jeżdżę na moim szczęściu odkąd skończyłam osiem lat. Mogę w tedy pomyśleć o ... wszystkim. Zawsze jak jeżdżę, wyobrażam sobie, że latam.Nie ma takiego czegoś jak ziemia, czy grawitacja. Jestem tylko ja i nieprzebyta droga. Życie jest nieustającą drogą, na których jest mnóstwo przeszkód, i tylko od nas zależy , jak je pokonamy.