piątek, 28 października 2016

Rozdział 4

- Nie ma mowy !! Obiecałam pomóc Camowoi. On sobie beze mnie nie poradzi. Będzie załamany. Po za tym ja mam szkołę, John też.
- Usprawiedliwię cię... Albo przepiszę.
- Nawet nie próbuj! Ja nigdzie nie jadę!! I koniec kropka! - Krzyknęłam i wybiegłam. Jak ona mogła ?! Aż tak się niego przestraszyła ? Niedorzeczne!
Gdy doszłam do parku miałam dziwne uczucie, że ktoś mnie śledzi. Zaczęłam słyszeć kroki. Boję się. Przyśpieszyłam. Kroki też przyśpieszylły. Zaczęłam biec co tchu w nogach. Kroki słyszałam cały czas. Dodatkowo były głośniejsze. Poczułam przypływ adrenaliny i odwagi. Nie wiem jak. Powoli się rozchodziła po moim ciele. Wykorzystałam to i się gwałtownie odwróciłam. To co zobaczyłam przeraziło mnie. Stał trzy metry ode mnie jakiś srwór. Miał z pięć metrów wzrostu i był pokryty łuskami w kolorze zgniłej zieleni. Patrzył się mi prosto w oczy tymi wytrzeszczonymi oczami zabójcy. Powoli się do mnie zbliżał na stopach podobnych w połowie do aligatorów w połowie do ptaka zakończonymi ostrymi jak brzytwa pazurami. Stałam sparaliżowana . Z jednej strony byłam ciekawa czym jest , a z drugiej strony się go strasznie bałam. Nagle stanął w miejscu i wy pokazał grymas bólu i strachu. Złapał się za głowę i przewrócił si na trzęsących się nogach. Popatrzył się na mnie ze strachem. Czego się przestraszył, mojego wzroku ?. W tym momencie stała się druga niespodziewana rzecz. Znikąd pojawił się blondyn z przezroczystym , świecącym , długim na całą rękę mieczem. Co się tu dzieje!?! Złotooki rzucił się na leżącego potwora. Skoczył, wykonał, salto i w powietrzu przejechał wzdłuż linii kręgosłupa mieczem. Jak on to ... J-J-Jak ??... Łuskowaty aligatoro-ptak zaczął się trząść by potem zamienić się w popiół. Od nadmiaru myśli i strachu zaczynało mi być słabo. Nim zapadła ciemność zdążyłam poczuć silne ramiona, które mnie łapią.


*****


Zaczynałam mieć świadomość tego co się działo wokół mnie. Moja głowa bolała miłosiernie, na co się lekko skrzywiłam. Oczy wydawały się strasznie ciężkie, przez co nie mogłam ich otworzyć.
- To ta dziewczyna która się z tobą zderzyła, była śledzona przez eidolona i ciebie podsumując ? - głos należał do jakiejś dziewczyny.
- Tak. - Powiedział ... ten blondyn ?!
- O rzesz ! A co jeśli ona jest Nefilim ? - Orzywiła się dziewczyna.
Nefilim ?? A kto to ?? Kojarzę to słowo, tylko nie wiem skąd !
- Iz , naprawdę nie mam pojęcia. Jest taka możliwość, bo skąd mogła mnie widzieć, albo dlaczego ją śledził ten demon ... Razjelu !! Nie dość że mam problemy, które sam muszę wychować, to jeszcze ona !! Idę się przejść...
- Tylko nie wpadnij na kogoś ! - Krzyknęła chyba Iz.
Nie miałam już siły więc zasnęłam.


*****





Nie wiem ile czasu minęło , ale na pnewo za dużo jak na mnie. Postanowiłam w końcu otworzyć te cholerne oczy . Pierwsza próba. Nic. Druga próba. Dalej nic. Trzecia próba. Cholera. Czwarta próba. Bingo !! Lekko odchyliłam oczy., lecz szybko je zamknęłam przez światło z okna.
Gdy się już przyzwyczaiłam do słońca postanowiłam się rozejrzeć, bo na pewno to nie był sen, nie jestem w swoim ukochanym domu ,  i za chwilę mój brat nie wejdzie przez te drzwi i nie powie ,, Hej Clary ! to był żart ! pamiętaj że zbliżają się twoje urodziny !! też cię kocham ! ,, , choć w tej chwili to było to moje marzenie.
Kontynuując przeanalizowałam cały pokój, mogłam stwierdzić , że przypominał mój pokój.
Toaletka ( w moim domu toaletka to było moje stanowisko do malowania ) , dwuosobowe łóżko, szafa, stolik nocny i miękki puchaty dywan ( w domu miałam perski bez frędzli ).
Trochę dziwne, zwarzając na to , że tu gdzies mieszkał blondyn, który :
- gadał czym jestem , podczas gdy sam zabił w powietrzu jakiegos potwora.
- był piekielnie przystojny.
- moja mama gdy się dowiedziała o nim, chciała mnie wywiesć z John'em na farmę Luke'a, a nawet mnie przepisać ze szkoły ! Absurd !

Z moich przemysleń wyrwało wtargnięcie pięknej brunetki. ( To jest Izzy xD ).
 Znalezione obrazy dla zapytania formas de cejas gruesas Zawsze chciałam tak wyglądać. Figura modelki, słodka twarzyczka, piękne długie (proste !) włosy i ciemne oczy. Bóg mnie chyba nie kocha,  spójrzcie na Johna ! Ciemne oczy i białe włosy. Mama mówi, że ma je po babci ( xD).
Brunetka popatrzyła się na mnie z lekkim zaskoczeniem, entuzjazmem i ciekawoscią. Może to przez mój wygląd. Cóż, nie codziennie spotyka się rudą z zielonymi oczami.
Znalezione obrazy dla zapytania ładne rude dziewczyny

- Hej, jestem Isabelle , a dla przyjaciół po prostu Izzy lub Iz. - usmiechnęła się do mnie.
To ona rozmawiała ze złotookim.
- H-Hej. Clarissa , ale dla wszystkich Clary. - Posłałam jej słaby usmiech.
- Nie bój się . Możliwe że w tej chwili myslisz że zwariowałas. Niestety cię zawiodę. To wszystko się zdarzyło, istienieją demony, wilkołaki, wampiry , wróżki na które mówimy faerie i my , nocni łowcy. Najmodniej ubrani i najładniejsi - wyszeptała mi do ucha. - Więcej ci wyjasni Hodge. Nasz nauczyciel.
- Czy twój i tego blondyna ?
- Jace'a ? Tak . Tak to ten który cię sliedził , z którym się zderzyłas i z który na twoich oczach zabił demona.- uprzedziła mnie przed zadaniem pytania. - On nie jest pępkiem swiata, choć za niego się uważa. Jest jeszcze moi bracia Alec, Max, Jace to mój przyszywany brat, a także Victoria , Catherine, Liv , David i Patrick. Tylko my. Koniec gadania , idziemy, bo jeszcze się zagadam.
To nie było rozgadanie ?! Jak mnie nie zabiją, to ona mnie zabije gdy zacznie się rozkręcać.
Wstałam, na szczęscie w moich ubraniach, i wyszlismy. Ciekawe co teraz robi moja mama z Johnem...

wtorek, 11 października 2016

przepraszam

ostatnio strasznie duzżo mam na głowie. Sprawy rodzinne , przez które postanowiłam kogoś uśmiercić. Przynajmniej Clace się już poznało...
rozdział będzie za 5 dni. Przysięgam na Razjela ❤ .

Rozdział 3

~Jace~
Po ośmiu godzinach siedzenia nieruchomo na ławce w parku, postanowiłem wrócić do instytutu. Maryse z Alec'iem pewnie się martwią. Jak zwykle gdy gdzieś wychodzę sam. Nie rozumiem tego , przecież jestem Herondale. Nie ma na świecie lepszego i zarazem najprzystojniejszego nocnego łowcy na świecie.
Gdy tak szedłem , nagle zostałem powalony na ziemię. Gdy zobaczyłem leżącą na mnie rudowłosą dziewczynkę, na pewno to wyglądało śmiesznie.
Zielonooka i ja trwaliśmy jeszcze tak z pięć sekund , po czym szybko wstała na równe nogi.
- Boże, tak bardzo przepraszam ! Nie zauważyłam cię. Nic ci nie jest? - mówiła a ja nie mogłem się nadziwić , że ma tak piękny głos i że mnie widzi.
- Jakim cudem ty mnie widzisz ?- zapytałem w szoku. Przecież mam na sobie runę!
- Ha ha bardzo śmieszne. Naprawdę cię nie zauważyłam. - przepraszała.
- Masz wzrok ?
Popatrzyła na mnie jakbym powiedział że jestem striptizerem i straciłem prawieczność ze swoją siostrą.
- No przecież nie jestem ślepa. - Rzuciła sarkastycznie.
- Ty nie rozumiesz ..
- To mi wytłumacz ! - przerwała mi.
- Nie zrozumiesz, jesteś za mała - wyznałem.
- Mam 16 lat ! A za tydzień skończę 17. - powiedziała z wyżutem.
- Wyglądasz na młodszą - powiedziałem z rozbawieniem
- Nie dość , że przed chwilą dowiedziałam się potwornej rzeczy, to jeszcze na dodatek wpadam na jakiegoś dupka, który mnie traktuje jak dziecko. A teraz idę bo mam lepsze rzeczy do roboty niż gadanie z tobą. - już miała miała wsiąść swoją deskę, ale jej błyskawicznie zabrałem. Przez chwilę patrzyła się na chodnik po czym powoli podnosząc się zaczęła odwracać.
- O co ci chodzi człowieku !?
- Po pierwsze nie tylko ty dowiedziałaś się okropnej rzeczy, po drugie, - tu się zawiesiłem - czym ty jesteś ?
- Jesteś.... Jesteś .... Psycholem !- wykrzyczała po czym szybko dorwała swoją własność po czym odjechała nie oglądając się.
Jednego byłem pewien. Ja tak tego nie zostawię.
~ Clary~ Gdy jechałam tak sobie, to rozmyślałam o potrąconym przeze mnie blondynie. Boże, jaki on był nieziemsko przystojny. Niczym anioł. Ale chory psychicznie anioł. Postanowiłam wrócić do domu, ponieważ zaczęło mi być zimno i. na dodatek się powoli ściemniało.


Gdy tylko dotarłam do domu otuliło mnie ciepło i zapach gofrów. Uwielbiam gofry mojej mamy, więc czym prędzej się rozebrałam i przeszłam do kuchni.
- Jak tam u Camerona ? Dowiedziałam się , że nie przyszedł do szkoły.- mama z uśmiechem podała mi trzy gofry polane czekoladą , a w dodatku z bitą śmietanę oraz truskawki. Czego chcieć więcej?
- Mamo, - lekko się zawahałam - Cam pojechał na pogrzeb swojej siostry, która miała wypadek samochodowy. Jechała do szpitala chłopakiem , bo rodziła, i wtedy... - nie dokończyłam.
- O jezu córcia ... - Mama podeszła do mnie i przytuliła.
- Mały przeżył. Jako jedyny. Będzie wychowywany przez Eloise i Cama. Obiecałam mu , że go nie zostawię. - powiedziałam pół szeptem.
- Jestem z tego dumna. Pokazałaś , że jesteś lojalną przyjaciółką, i odwagę by p.- tym to mnie pocieszyła.
- Zmieniając temat... Spotkałam w drodze powrotnej jakiegoś psychola - zaczęłam
- Jak to ? - zapytała lekko zaniepokojona.
Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Jej reakcji się nie spodziewałam.
- O Razjelu !
- Co ...?- Dlaczego powiedziała takie coś ? Już gdzieś słyszałam tę imię... Tylko skąd ?
- Powiesz mi dokładnie jak od wyglądał ? Zauważyłaś coś charakterystycznego ? - pytała przerażona.
Jako , że po mamie mam talent artystyczny, łatwo wyłapuje drobnej rzeczy takie jak, gdzie kto ma pieprzyk , czy tesz posiada znamię.
- Miał dziwne tatuarze na szyi. Mogę je narysować ...
- NIE !!! Pojedziemy na farmę Luke'a. Przez jakiś czas musimy się odizolować od miasta.

niedziela, 2 października 2016

Rozdział II

Po 20 minutach wreszcie dojechaliśmy na parking szkoły. Ogólnie po tylu latach da się odszyfrować , jak nas powitają. Pierwsze miejsce:
- Hej , Johnny ! - Cat gdy tylko podczas swojego patrolu podwórkowego zobaczy nasz samochód, od razu wie co robić.
- Oo , hej Cat. Nie sądziłem że zobaczę - odburkuje z sarkazmem. Czy już wspominałam że John nie chce mieć jak na razie dziewczyny  ? Zawsze mi się tłumaczy że szuka tej jedynej. A ona na pewno nią nie będzie
- Dziubciu , co powiesz na to , byśmy po szkole przyszli do mnie się pouczyć - mruczy flirciarsko i myzia  go po ramieniu. Fuj!? Ja tu jestem !- Wiesz że jest kartkówka z biologii ? I to już jutro ?- mówi z udawanym wyrzutem.
- Tak wiem i dlatego .... będę się uczyć z Clary ! - Wykrzyczał , a ja spojrzałam na niego z wyrzutem i wściekłością. Ja miałam zamiar jechać do klubu razem z Cam'em !( to najlepszy przyjaciel Clary. Nie na wi dzę Simona !)
- Jak to ? - Cat z otępieniem, irytacją i wyrzutem sztyletowała mnie wzrokiem.
- Przecież ..- Nie pozwolono mi dokończyć.
- Tak , Clary postanowiła mi trochę pomóc, a ja jako dobry brat ,postanowiłem się z nią pouczyć. Chętnie bym się z tobą pouczył .. ale wiesz. NIE WYPADAŁOBY ZOSTAWIĆ SIOSTRY NA LODZIE. - Ostatnie słowa wypowiedział z dużym naciskiem , a ja dalej jak ta idiotka wpatrywałam się w niego. Teraz to masz u mnie przechlapane Jonathanie !
- No cóż ... Może .. Eee .. Następnym razem . - Wydusiła i odeszła ze spuszczoną głową.
Gdy zniknęła w dużych drewnianych drzwiach , rzuciłam mu spojrzenie pełne wyrzutu i złości.
- Jonathanie Christopherze Fray ! Zawsze musisz mnie w to wpakowywać ! Za każdym razem jestem twoją wymówką . - odburknęłam i poszłam, ale zdążyłam usłyszeć :
- Nie wiem co bym bez ciebie zrobił siostrzyczko.


~ Tymczasem w instytucie ~


~Jace~
- Jak to jesteś w ciąży !? - Krzyknąłem na Lilly.
Ciąża!? Dziecko ?! Brak wolności ?!
- No tak to ! Tylko że ja nie chcę tego bachora.
No chyba że do mnie wrócisz to się nim razem zajmiemy. Będziemy szczęśliwą rodziną , weźmiemy ślub i będziemy obserwować jak Nick lub Macy rośnie i jak mamy wnuczęta ! - wykrzyczała uradowana na myśl o .. mnie przy niej. Na kilometr widać że jest chora psychicznie i  tylko czeka na jakąkolwiek szansę lub zatrzymaniem mnie przy sobie. I taka szansa się natrafiła.
- Lilliano , ja do ciebie nie wrócę, mimo że będziemy mieć dziecko , i mimo twojej .. - spojrzałem na jej ładne brązową we włosy które pod wpływem słońca były delikatnie rude. Podczas naszego związku bardzo zwracałem uwagę na jej błękitne oczy. Są koloru najciemniejszej , i najzimniejszej zimowej nocy. Figurę to ma , jak każdy nocny łowca , ale rzuciłem ją ze względu na jej psychopatyczny umysł. Na początku śliczna delikatna nieśmiała i milutka, a potem już planuję mi starość. -... urody. I jesteś okropna , mówiąc że porzucisz nasze dziecko...
- A właśnie że porzucę ! Jeśli nie będzie miało ojca ..
- Przecież możesz zamieszkać w instytucie i tu wychowywać nasze dziecko. Nie będziemy co prawda razem , ale maluch będzie blisko , i ciebie , i mnie.
- Nie nie nie , na wychowywanie jakiegoś płaczliwego brudasa ... O nie ja tak nie chcę. Gdy tylko urodzę , czyli za 5 miesięcy , zostawię ci to coś.
- Jak tak możesz mówić ?!
- A mogę , do zobaczenia za 5 miesięcy. - Powiedziała po czym bezceremonialnie wyszła z mojego pokoju.
- Izzy , Alec , Maryse !!! Możecie już wejść ! - Wiedziałem że podsłuchują w pokoju obok dzięki steli i runie słuchu.
Od razu weszli , w sumie tego nie można było nazwał wejściem , oni wpadli do mnie o mało nie wyważając drzwi.
- Boże.
To po pierwsze .
Po drugie:
Zostanę ciocią !
Po trzecie :
Ona jest najbardziej egoistyczną , psychopatyczną i złą osobą , jaką w życiu poznałam . A znam dość duużo osób.- powiedziała moja siostra. Gdy miałem niecałe 8 lat, moi rodzice zostali zabici przez demony , gdy byli na misji. Ktos, nie wiemy tego do teraz, podrzucił mnie z rezydencji, pod instytut.
- Jace musisz wziąść na siebie odpowiedzialność związaną z dzieckiem. Wiem że to trudne , ale pomogę ci. Nauczę cię wszystkiego jak się nim opiekować karmić, przewijać i chronić. Jesteś silnym mężczyzną. Ten maluch w tej chwili ma tylko ciebie, a nic nie zawiniło. - słuchałem tego z otępieniem. Maryse ma racje. Dzieciak ma tylko mnie. Matka psychopatka, w wieku 17 lat zaszła w ciąże z prawie osiemnastoletnim młodym bogiem który może mieć każdą. Super , nie ?
- Wiem... po prostu ... Razjelu ! - z rozgoryczeniem wypowiedziałem imię anioła , po czym zasłoniłem dłońmi twarz i tak rzuciłem się na łóżko.
- Stary, nie wiem do tej pory jakim cudem się przyjaźnimy.
Kilka godzin później postanowiłem się trochę przejść, i ochłonąć. Nie chciałem by jakiś przyziemny mnie zobaczył i mi przeszkadzał , więc nałożyłem sobie runę.

~St. Xavier~8 godzin później ~
~Clary ~
P o lekcjach miałam zamiar jechać do Camerona.
Nie było go w szkole, więc postanowiłam do niego pójsć. Specjalnie powiedziałam Johnowi , żeby jechał beze mnie, a z bagażnika wzięłam moją deskę. Uwielbiam jeździć. Deskorolek mam łącznie trzy , jedna na miasto , druga , nieużywana jest nowym cudeńkiem do mojej kolekcji , a trzecia jest zapasowa i miesci się w bagażniku Betty (CZYT. Beti).
Znalezione obrazy dla zapytania ride to the skateboard girl gifs tumblr - Pogoda wreście na moją korzyść - myślę z zadowoleniem. Jeżdżę na moim szczęściu odkąd skończyłam osiem lat. Mogę w tedy pomyśleć o ... wszystkim. Zawsze jak jeżdżę, wyobrażam sobie, że latam.Nie ma takiego czegoś jak ziemia, czy grawitacja. Jestem tylko ja i nieprzebyta droga. Życie jest nieustającą drogą, na których jest mnóstwo przeszkód, i tylko od nas zależy , jak je pokonamy.
Gdy doszłam pod dom Blondwłosego, czułam się dziwnie. Jakbym nie powinna tam wchodzić. Odrzuciłam od siebie te myśli i weszłam.Nie muszę pukać. Któregoś pięknego dnia , gdy miałam tylko 12 lat, Eloise - mama Cama - kazała mi od razu wchodzić.
- Przyjaciele mojego syna są moimi przyjaciółmi , a dla mnie pojęcie przyjaciele to rodzina, a rodzina nie musi pukać.
Eloise. Wspaniała kobieta. Czuła , troskliwa , która nigdy nie jest poważna. Taak , ona nigdy do końca nie zostanie dorosła ,mimo czterdziestki.
Po wejściu walnął mnie ponury mrok. Ani śladu nikogo. Weszłam w głąb , lecz nadal pusto. Wbiegłam do pokoju Camerona, pusto. Sypialnia Eloise, pusto. Kuchnia, salon , pokój gościnny , były siostry Cama - Michelle, pusto. Co się do cholery dzieje ?! Zrezygnowana wyszłam. Z Boże ale ze mnie idiotka ! Mam jeszcze telefon ! Ale wtopa...
Wybrałam numer Worrena . Pierwszy sygnał. Drugi trzeci .. Za trzecim razem oddzonił.
- Cam !? Gdzie ty jesteś.
!?
- Clary.. Jestem w Kalifornii.
Mówił podłamanym głosem. L co chodzi ??
- Dlaczego ?
- Na pogrzeb - te słowa już wyszeptał, powstrzymując się od płaczu. Ci się dzieje?!
- Kogo ?
- Michi.. - Wydusił. What ????? Jak to ?? Czyżby ...
- Michelli ?
- Miała wypadek... Jej chłopak jechał z nią do szpitala bo rodziła. Nie zauważyli na skręcie taksówki... - teraz to poleciały mu ły. Czuła to . Michelle , super pomysłowa , pełna dobrej energii dziewczyna .. umarła. I dziecko.
- Boże ... A co z dzieckiem ?
- Karetka przyjechała na czas. Uratowali małego , ale nie zdołali jej.
Czyli dziecko przeżyło. Szczęście bogu.
- Cam tak mi przykro ...
- Rozumiem.
- Przynajmniej mały będzie miał ojca...
- Conor umarł na miejscu.
O żesz.
- Czyli idzie do was ?
- Tak.
- Przynajmniej to wam po niej zostanie.
- Jednocześnie będzie to bolesne i pokrzepiające , że choć taka jej cząstka z nami zostanie. Pomożesz mi przy nim, prawda?
- Nigdy cię nie zostawię samemu na pastwę losu, pamiętaj.
- Wiem , płomyczku.Widzimy się za 3 dni. Pa.
- Pa.- I rozłączyłam się.
Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać.
Szybko wskoczyłam na deskorolkę, i pojechałam z prędkością światła do parku. Gdy jechałam 30 na godzinę nie zauważyłam jego.

Zapamiętaj

Moje zdjęcie
TO że nie okazuję moich uczuć , nie oznacza że ich nie mam . Wręcz przeciwnie. Przerastają mnie.