~Jace~
Po ośmiu godzinach siedzenia nieruchomo na ławce w parku, postanowiłem wrócić do instytutu. Maryse z Alec'iem pewnie się martwią. Jak zwykle gdy gdzieś wychodzę sam. Nie rozumiem tego , przecież jestem Herondale. Nie ma na świecie lepszego i zarazem najprzystojniejszego nocnego łowcy na świecie.
Gdy tak szedłem , nagle zostałem powalony na ziemię. Gdy zobaczyłem leżącą na mnie rudowłosą dziewczynkę, na pewno to wyglądało śmiesznie.
Zielonooka i ja trwaliśmy jeszcze tak z pięć sekund , po czym szybko wstała na równe nogi.
- Boże, tak bardzo przepraszam ! Nie zauważyłam cię. Nic ci nie jest? - mówiła a ja nie mogłem się nadziwić , że ma tak piękny głos i że mnie widzi.
- Jakim cudem ty mnie widzisz ?- zapytałem w szoku. Przecież mam na sobie runę!
- Ha ha bardzo śmieszne. Naprawdę cię nie zauważyłam. - przepraszała.
- Masz wzrok ?
Popatrzyła na mnie jakbym powiedział że jestem striptizerem i straciłem prawieczność ze swoją siostrą.
- No przecież nie jestem ślepa. - Rzuciła sarkastycznie.
- Ty nie rozumiesz ..
- To mi wytłumacz ! - przerwała mi.
- Nie zrozumiesz, jesteś za mała - wyznałem.
- Mam 16 lat ! A za tydzień skończę 17. - powiedziała z wyżutem.
- Wyglądasz na młodszą - powiedziałem z rozbawieniem
- Nie dość , że przed chwilą dowiedziałam się potwornej rzeczy, to jeszcze na dodatek wpadam na jakiegoś dupka, który mnie traktuje jak dziecko. A teraz idę bo mam lepsze rzeczy do roboty niż gadanie z tobą. - już miała miała wsiąść swoją deskę, ale jej błyskawicznie zabrałem. Przez chwilę patrzyła się na chodnik po czym powoli podnosząc się zaczęła odwracać.
- O co ci chodzi człowieku !?
- Po pierwsze nie tylko ty dowiedziałaś się okropnej rzeczy, po drugie, - tu się zawiesiłem - czym ty jesteś ?
- Jesteś.... Jesteś .... Psycholem !- wykrzyczała po czym szybko dorwała swoją własność po czym odjechała nie oglądając się.
Jednego byłem pewien. Ja tak tego nie zostawię.
~ Clary~ Gdy jechałam tak sobie, to rozmyślałam o potrąconym przeze mnie blondynie. Boże, jaki on był nieziemsko przystojny. Niczym anioł. Ale chory psychicznie anioł. Postanowiłam wrócić do domu, ponieważ zaczęło mi być zimno i. na dodatek się powoli ściemniało.
Gdy tylko dotarłam do domu otuliło mnie ciepło i zapach gofrów. Uwielbiam gofry mojej mamy, więc czym prędzej się rozebrałam i przeszłam do kuchni.
- Jak tam u Camerona ? Dowiedziałam się , że nie przyszedł do szkoły.- mama z uśmiechem podała mi trzy gofry polane czekoladą , a w dodatku z bitą śmietanę oraz truskawki. Czego chcieć więcej?
- Mamo, - lekko się zawahałam - Cam pojechał na pogrzeb swojej siostry, która miała wypadek samochodowy. Jechała do szpitala chłopakiem , bo rodziła, i wtedy... - nie dokończyłam.
- O jezu córcia ... - Mama podeszła do mnie i przytuliła.
- Mały przeżył. Jako jedyny. Będzie wychowywany przez Eloise i Cama. Obiecałam mu , że go nie zostawię. - powiedziałam pół szeptem.
- Jestem z tego dumna. Pokazałaś , że jesteś lojalną przyjaciółką, i odwagę by p.- tym to mnie pocieszyła.
- Zmieniając temat... Spotkałam w drodze powrotnej jakiegoś psychola - zaczęłam
- Jak to ? - zapytała lekko zaniepokojona.
Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Jej reakcji się nie spodziewałam.
- O Razjelu !
- Co ...?- Dlaczego powiedziała takie coś ? Już gdzieś słyszałam tę imię... Tylko skąd ?
- Powiesz mi dokładnie jak od wyglądał ? Zauważyłaś coś charakterystycznego ? - pytała przerażona.
Jako , że po mamie mam talent artystyczny, łatwo wyłapuje drobnej rzeczy takie jak, gdzie kto ma pieprzyk , czy tesz posiada znamię.
- Miał dziwne tatuarze na szyi. Mogę je narysować ...
- NIE !!! Pojedziemy na farmę Luke'a. Przez jakiś czas musimy się odizolować od miasta.

Super rozdział.
OdpowiedzUsuńDziękuję❤💖💗
Usuń