Jeśli ktoś będzie czytał tego bloga , to bym bardzo prosiła o zostawianie komentarzy. Chciałabym wiedzieć kto czyta moją amatorską twórczość 👌.
A co by było gdyby Jocelyn nie uciekła tylko z Clary ... ale także z Jonathanem ? A gdyby nie tylko Jonathan miał w sobie krew demona .... ale i trzecie dziecko Valentine'a ?
niedziela, 25 września 2016
Rozdział 1
~Clary~
-Dzieci ! Chodźcie na śniadanie ! - Krzyczy moja mama z kuchni.
Za godzinę mamy iść z Jonathanem do szkoły, w moim języku ... więzienia. Nienawidzę tam chodzić , i nie chodzi mi o lekcję , bo lubię się uczyć , ale chodzi mi o nauczycieli. Na przykład belfer od niemieckiego (boże jak ja ni lubię tego przedmiotu) zamiast nas uczyć , to pisze na tablicy po 3 strony do zeszytu jakieś opowiadanie i nic a nic nie tłumaczy. A i jeszcze musi być grobowa cisza inaczej dostaniesz uwagę. Z moich rozmyślań wyrwał mnie mój kochany braciszek.
- Ty jeszcze w piżamie? - pyta się lekko zdziwiony.
Co prawda to prawda , zawsze byłam porannym ptaszkiem dzięki mojemu budzikowi w kształcie palety malarskiej. Wspominałam już że uwielbiam malować , szkicować , cieniować ,kolorować i konturować?
- Niee , to wytwór twojej wyobraźni - odpowiadam z gestykulacją magika.
- Ha ha ha , bardzo śmieszne , a teraz się ubieraj bo mama nas woła .. - Nie dokończył bo w tedy weszła nasza rodzicielka.
- Na co wy czekacie ? Herbata wystygnie. Migiem ! - Mówi z małą naganą i zniecierpliwieniem.
- Jak widzisz mamuniu , naszą kochaną małą księżniczkę trzeba ubrać. Nie martw się , ja to zrobię . - komentuje z sarkazmem i rozbawieniem mój KOCHANY brat , po czym wchodzi bezceremonialnie w głąb mojego pokoju , prosto pod moją szafę.
-To gdzie jest ten sweterek od cioci Dorothei co dostałaś na święta ? - dodaje John , lecz po chwili obrywa ode mnie poduszką.
-Przestańcie się wygłupiać tylko schodźcie- Powiada Jocelyn , po czym zostawia nas samych.
-Czyś ty zwariował !? Dobrze wiesz że spaliliśmy ten sweter razem - naskakuje na niego gdy tylko zamykają się drzwi. A pro po tego sweterku - wełniany , gryzący , z reniferkiem któremu się świeci się nos po kliknięciu. Miesiąc po świętach pojechaliśmy do lasu z Johnem , rozpaliliśmy ognisko, po czym wrzuciłam do ognia małe narzędzie tortur.
- Wiem. Tylko chciałem się zemścić za to , że zjadłaś całe słodycze które należały do mnie - Odpowiada z rozgoryczeniem John.
- Póki co należały , bo dobrze wiem że chciałeś je zabrać na imprezę u Nicka - dobrze wiedziałam o bibie od organizatora , który się we mnie buja od dwóch lat , po tym jak ściągnęłam aparat na zęby. Debil , usprawiedliwiał się u mojego brata , że nie wiedział że jestem śliczna. Chociaż nie wiem co on we mnie widzi : Rude , marchewkowe włosy , zielone oczy , małe piersi , piegi i niski wzrost. Wokół mnie jest tyle pięknych dziewczyn takich jak na przykład Catherine, moja 'koleżanka' która jest moim całkowitym przeciwieństwem - Czarne , długie , proste włosy , brązowe oczy, wysoka ( głównie dzięki szpilkom ) , szczupła figura modelki i znak rozpoznawczy: Czerwone , krwiste usta.
Jonathan już nic nie powiedział, nie licząc mamrotania pod nosem.
- A teraz wyjdź z łaski swojej i daj mi się ubrać.
Rzucając mi tylko spojrzenie mówiące ,, to jeszcze nie koniec" wyszedł a ja wreszcie mogłam się przebrać. Ubrałam się w koszulkę z logo guns 'n' roses na którą zarzuciłam moją kurtkę w kolorze czarnym, rurki i standardowo trampki koloru białego. Włosy rozczesałam i rozpuściłam i z torbą poszłam do kuchni. Nie maluję się ponieważ wiem że to nic nie da i nie mam zamiaru nosić tapety jak "niektóre" osoby w moim otoczenie. Natura to podstawa.
Po wypitej herbacie z kanapką z szynką i serem wsiadłam do samochodu Jonathana. Tak, pierworodny mojej mamy posiada srebrne BMW. W aucie jak zawsze puściliśmy nasz ulubiony zespół - tak mamy wspólny ulubiony zespół, pewnie się domyślacie - i cicho śpiewaliśmy obserwując otoczenie.
-Dzieci ! Chodźcie na śniadanie ! - Krzyczy moja mama z kuchni.
Za godzinę mamy iść z Jonathanem do szkoły, w moim języku ... więzienia. Nienawidzę tam chodzić , i nie chodzi mi o lekcję , bo lubię się uczyć , ale chodzi mi o nauczycieli. Na przykład belfer od niemieckiego (boże jak ja ni lubię tego przedmiotu) zamiast nas uczyć , to pisze na tablicy po 3 strony do zeszytu jakieś opowiadanie i nic a nic nie tłumaczy. A i jeszcze musi być grobowa cisza inaczej dostaniesz uwagę. Z moich rozmyślań wyrwał mnie mój kochany braciszek.
- Ty jeszcze w piżamie? - pyta się lekko zdziwiony.
Co prawda to prawda , zawsze byłam porannym ptaszkiem dzięki mojemu budzikowi w kształcie palety malarskiej. Wspominałam już że uwielbiam malować , szkicować , cieniować ,kolorować i konturować?
- Niee , to wytwór twojej wyobraźni - odpowiadam z gestykulacją magika.
- Ha ha ha , bardzo śmieszne , a teraz się ubieraj bo mama nas woła .. - Nie dokończył bo w tedy weszła nasza rodzicielka.
- Na co wy czekacie ? Herbata wystygnie. Migiem ! - Mówi z małą naganą i zniecierpliwieniem.
- Jak widzisz mamuniu , naszą kochaną małą księżniczkę trzeba ubrać. Nie martw się , ja to zrobię . - komentuje z sarkazmem i rozbawieniem mój KOCHANY brat , po czym wchodzi bezceremonialnie w głąb mojego pokoju , prosto pod moją szafę.
-To gdzie jest ten sweterek od cioci Dorothei co dostałaś na święta ? - dodaje John , lecz po chwili obrywa ode mnie poduszką.
-Przestańcie się wygłupiać tylko schodźcie- Powiada Jocelyn , po czym zostawia nas samych.
-Czyś ty zwariował !? Dobrze wiesz że spaliliśmy ten sweter razem - naskakuje na niego gdy tylko zamykają się drzwi. A pro po tego sweterku - wełniany , gryzący , z reniferkiem któremu się świeci się nos po kliknięciu. Miesiąc po świętach pojechaliśmy do lasu z Johnem , rozpaliliśmy ognisko, po czym wrzuciłam do ognia małe narzędzie tortur.
- Wiem. Tylko chciałem się zemścić za to , że zjadłaś całe słodycze które należały do mnie - Odpowiada z rozgoryczeniem John.
- Póki co należały , bo dobrze wiem że chciałeś je zabrać na imprezę u Nicka - dobrze wiedziałam o bibie od organizatora , który się we mnie buja od dwóch lat , po tym jak ściągnęłam aparat na zęby. Debil , usprawiedliwiał się u mojego brata , że nie wiedział że jestem śliczna. Chociaż nie wiem co on we mnie widzi : Rude , marchewkowe włosy , zielone oczy , małe piersi , piegi i niski wzrost. Wokół mnie jest tyle pięknych dziewczyn takich jak na przykład Catherine, moja 'koleżanka' która jest moim całkowitym przeciwieństwem - Czarne , długie , proste włosy , brązowe oczy, wysoka ( głównie dzięki szpilkom ) , szczupła figura modelki i znak rozpoznawczy: Czerwone , krwiste usta.
Jonathan już nic nie powiedział, nie licząc mamrotania pod nosem.
- A teraz wyjdź z łaski swojej i daj mi się ubrać.
Rzucając mi tylko spojrzenie mówiące ,, to jeszcze nie koniec" wyszedł a ja wreszcie mogłam się przebrać. Ubrałam się w koszulkę z logo guns 'n' roses na którą zarzuciłam moją kurtkę w kolorze czarnym, rurki i standardowo trampki koloru białego. Włosy rozczesałam i rozpuściłam i z torbą poszłam do kuchni. Nie maluję się ponieważ wiem że to nic nie da i nie mam zamiaru nosić tapety jak "niektóre" osoby w moim otoczenie. Natura to podstawa.
Po wypitej herbacie z kanapką z szynką i serem wsiadłam do samochodu Jonathana. Tak, pierworodny mojej mamy posiada srebrne BMW. W aucie jak zawsze puściliśmy nasz ulubiony zespół - tak mamy wspólny ulubiony zespół, pewnie się domyślacie - i cicho śpiewaliśmy obserwując otoczenie.
Wstęp
Na tym blogu będzie historia Nocnych łowców z Darów Anioła. W skrócie : Jocelyn uciekła nie tylko z Clary ale i Jonathanem. Prowadzą życie przyziemnego. Jak na razie tylko tyle możecie wiedzieć. 😉 Too ..... Zapraszam .
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zapamiętaj
- Elise Herondale
- TO że nie okazuję moich uczuć , nie oznacza że ich nie mam . Wręcz przeciwnie. Przerastają mnie.